Niestety po raz kolejny potwierdziło się przysłowie, że "Żyd nie robi dobrych filmów". Nie będzie to jednak tekst o „spiskowej wizji dziejów”, o tym, że żydokomuna wybrała „mniejsze zło” i doprowadziła do realizacji tego tematu przez zaufanego człowieka.
“Katyń”Wajdy Oscara nie dostał, ale czy można było oczekiwać, że Oscara dostanie film, którego prawie nikt w Stanach nie widział, a najwyżej słyszał o nim co nieco? Spośród pięciu nominowanych do Oscara filmów nieanglojęzycznych tylko polski film nie ma jeszcze amerykańskiego dystrybutora, w związku z czym nie był w USA pokazywany, jeśli nie liczyć jednej publicznej projekcji w National Geographic Society, zorganizowanej w lutym przez Akademię Filmową w ramach przeglądu nominowanych zagranicznych filmów.
Natomiast jedyna godna uwagi recenzja “Katynia” w Stanach - to esej autorstwa Anne Applebaum opublikowany 14. lutego w “New York Review of Books” (A Movie That Matters).
Z tego - a może i z innych- względu “Katyń” nigdy nie był faworytem w swojej kategorii. (...)
Spora grupa mieszkających w USA Polaków, mimo że filmu nie widziała, głosowała na niego w różnych internetowych plebiscytach, organizowanych m.in. przez “The New York Times” oraz portal internetowy “Yahoo!”, po tym, jak akcję “Głosujcie na Katyń” rozpropagował nowojorski “Nowy Dziennik”. W rezultacie w plebiscycie “New York Times’a” film Wajdy otrzymał ponad 150 tys. głosów - większość niewątpliwie od Polaków mieszkających w Stanach. Nie wiem, czy wszyscy głosujący w tych plebiscytach zdawali sobie sprawę z tego, że nie mają one żadnego wpływu na wynik ostateczny, bo jak wiadomo decyzja należy do 5829 członków Akademii Filmowej, którzy bynajmniej nie poczuli się zobowiązani do uwzględnienia opinii czytelnikow prasy codziennej:)
Nie powiem, sama maczałam w tym palce zamieszczając informacje o plebiscycie NYT na Wieży Babel, ale mam przynajmniej o tyle czyste sumienie, że nie głosowałam na “kota w worku”, bo obejrzałam film w czasie swojej ostatniej wizyty w Polsce w listopadzie.
Amerykańska premiera “Katynia” odbędzie się na międzynarodowym festiwalu filmowym w Miami 29 lutego, gdzie film będzie wyświetlony poza konkursem. Mam nadzieję, że po tej premierze “Katyń” w końcu znajdzie dystrybutora w Stanach nawet i bez Oscara, i to jeszcze zanim wszyscy potencjalni zainteresowani obejrzą go sobie na pirackich kopiach. Albo że przynajmniej Telewizja Polska, która ma prawa do filmu, poniesie “oświaty kaganiec” pod emigranckie strzechy i łaskawie zgodzi się film zaprezentować na jakichś zamkniętych niekomercyjnych pokazach w Nowym Jorku oraz Chicago nie żądając za to 50 tys. dolarów.
Dodano: 11 mies. temu Od: Asaluter Liczba wyświetleń: 29551
im Wettbewerb - außer Konkurrenz "Katyń" PL 2007, R.: Andrzej Wajda, 125 min, OF mit deutschen UT
15.02.2008, Freitag, 16:30 Uhr
Oscar-Preisträger Andrzej Wajda, der bereits dreimal im Berlinale-Wettbewerb vertreten war und
2006 mit dem Goldenen Ehrenbären für sein Lebenswerk ausgezeichnet wurde, präsentiert sein
jüngstes Werk "Katyń" außer Konkurrenz. Der Film erzählt die Geschichte jener polnischen Offiziere, die vom sowjetischen Geheimdienst NKWD im Frühjahr 1940 bei Katyń ermordet wurden, sowie vom Schicksal
ihrer Familienangehörigen, die oft jahrelang auf die Heimkehr ihrer Ehemänner, Väter, Söhne oder Brüder warteten.
1945 beginnt eine neue Leidensgeschichte der Katyń-Hinterbliebenen, die der Zensur, des Schweigens und der Lüge. Wer sich der offiziellen "Wahrheit" über Katyń entgegenstellt, wird vom kommunistischen Sicherheitsdienst verfolgt.
Die Hauptdarsteller sind: Maja Ostaszewska, Artur Żmijewski und Andrzej Chyra. (Internationale Premiere) Der Film erhielt darüber hinaus in diesem Jahr eine Oscar-Nominierung in der Kategorie bester nicht englischsprachiger Film.
Ort: Berinale Palast Am-Marlene-Dietrich-Platz 1, 10785 Berlin
weitere Vorführungen: 16.02.2008, Samstag 09:30 Uhr - Urania, An der Urania 17, 10787 Berlin 20:00 Uhr - Kino International, Karl-Marx-Allee 33, 10178 Berlin 23:30 Uhr - Urania, An der Urania 17, 10787 Berlin
Das Polnische Institut in Berlin übernimmt keine Haftung für den Inhalt dieser Programmankündigung. Das Polnische Institut in Berlin ist nicht Veranstalter dieser Veranstaltung und übernimmt somit keinerlei Verantwortung für eventuelle unrichtige Angaben bezüglich des Veranstaltungsortes, der Veranstaltungszeit, der Eintrittspreise oder etwaiger anderer organisatorischer Unstimmigkeiten. Wir möchten Sie bitten, sich bezüglich jeglicher Fragen an die Veranstalter zu wenden.
Polnisches Institut Berlin
Burgstr. 27
10178 Berlin
Te.: (0049 30) 24 75 81 0
Fax: (0049 30) 24 75 81 30
Email: info@polnischekultur.de
www.polnischekultur.de
----- Original Message -----
From: Polnisches Institut Berlin
To: presse@polnischekultur.de
Sent: Thursday, February 07, 2008 12:04 PM
Subject: Newsletter 0601/08 - polnische filme bei der berlinale 2008
Idąc do kina na „Katyń” miałem uczucia ambiwalentne. Z jednej strony znałem przeszłość Wajdy, jego prl-owską karierę, pustkę twórczą, schematyzm reżyserski, kiczowatość oraz „różową wizję świata”, nie miałem zbyt wielkich nadziei na rzetelne kino lub błyskotliwą myśl. I niestety...miałem rację. Co prawda film jest zrobiony poprawnie lecz niesłychanie tchórzliwie. Wajda dzisiaj przypomina strachliwego kundelka szczekającego pod płotem nie lubianego sąsiada. Niestety po raz kolejny potwierdziło się przysłowie, że "Żyd nie robi dobrych filmów". Nie będzie to jednak tekst o „spiskowej wizji dziejów”, o tym, że rosyjska agentura wybrała „mniejsze zło” i doprowadziła do realizacji tego tematu przez zaufanego człowieka. Nie będzie o tym, ponieważ niewtajemniczony czytelnik mógłby tego nie zrozumieć. Skupię się na faktach. Faktach, których nie można ukryć.
Zarzut śmiertelny...Z jednej strony w filmie przedstawione jest wszystko poprawnie, dużo dat, udane sceny, patetyczny ton ale przez cały film przetacza się coś niesłychanie niebezpiecznego, coś co dla Wajdy było najważniejsze. Nie chodziło bowiem o przedstawienie tematu Katynia i wyjaśnieniu wpływu tej tragedii na losy współczesnego Polaka, pokazaniu, kto zajął miejsca pomordowanych jakie zacne jednostki z "wysokim IQ". Wajda stchórzył bo musiałby skrytykować siebie.
O co zatem chodziło Wajdzie? O ojca, którego miał tam rzekomo stracić? O prawdę, miłość do Ojczyzny? Nieee głupcze! Najważniejsza myśl, która przebija się między wierszami to idea "mniejszego zła". Tłumaczenie zdrady w różnych scenach filmu przypomina do złudzenia liczne teksty Michinka lub Urbana, bo przecież "jakoś trzeba było żyć", „każdy się ześwinił”. Dla przykładu filmowy zdrajca popełnia samobójstwo co może dowodzić, że „bardzo cierpiał”.
Żydzi jak zawsze w swoich filmach skupiają się na tym co niszowe. W swojej podświadomości uważają
bowiem, że każda mniejszość musi narzucać zdanie każdej większości. Ilu bowiem PZPR-owców chciało wolnej Polski? 3 na 2 mln? No to mamy ich w filmie. Ilu żołnierzy zdradziło szeregi WP, 100 na 15 tysięcy? No to mamy i ich tutaj. Ilu radzieckich żołnierzy Armii Czerwonej było dobrymi ludźmi? 3 na 100 mln? Mamy i ich. Ilu Judaszy czuło wyrzuty sumienia i popełniło samobójstwo? 1 na 10000...
Wajda myli proporcje. I robi to świadomie, bo między kadrami swojego „wielkiego filmu” widzi swoją przeszłość....Zwykły śmiertelnik może tego nie wyłapać, ale uważny widz i "fan" talentu Andrzeja Wajdy, w każdej sekundzie widzi rozrachunek reżysera z własną agenturalną przeszłością. Może i byłoby w tej historii coś fascynującego, może gdyby autor wzniósł się ponad swój żywot, swoje błędy... Niestety nie stać go na to, i dostaliśmy film z serii, tłumaczenia współpracy. A co z patriotami idącymi "pod prąd"? Wszyscy giną...I znów zapytałbym o proporcje!
w Teatrze Bożym zwracamy uwagę na czas, w którym wskazuje się na osoby i miejsce akcji: Katyń, 4 osoby o nazwisku Wajda
Pełny opis produktu Wydawnictwo: Włodarski , 2001 ISBN:83-915204-0-4 Liczba stron:160 Wymiary:160 x 230 mm Sprawdź inne tytuły: Piotr Włodarski
----- Original Message ----- From: marlog To: sowa-frankfurt@t-online.de Sent: Friday, September 21, 2007 4:00 PM Subject: Re: sowa magazyn europejski o. Vitold Yosyf Kovaliv z Ostroga nad Horyniem, Dr. Antoni Winiarski z KIK Katowice; Dr. Marek Glogoczowski z zydowska hucpa antypolska;Krzysztof Bakala; Lech Walesa;Ross Hedvicek; Czeladz, Mrozowski, Szaleniec
Kim jest Andrzej Wajda? Ojciec Andrzeja Wajdy nie zginął w Katyniu! Krzysztof Kąkolewski poleca książkę Piotra Włodarskiego
Pełny opis produktu Wydawnictwo: Włodarski , 2001 ISBN:83-915204-0-4 Liczba stron:160 Wymiary:160 x 230 mm Sprawdź inne tytuły: Piotr Włodarski
"Pan Andrzej" to dość zaskakująca pozycja na naszym rynku wydawniczym. Po serii książek omawiających twórczość Andrzeja Wajdy, po zbiorach jego wypowiedzi i wywiadów, po "Autobiografii" pozycja ta próbuje zweryfikować mit Wielkiego Twórcy. Autor posługując się fragmentami wypowiedzi reżysera, jego notatkami oraz publikacjami prasowymi stara się udowodnić iż wielkość Andrzeja Wajdy budowana była przez dawnych władców PRL dla doraźnych potrzeb propagandowych. Co więcej, z cytowanych dokumentów wynika że sam reżyser zgodził się na taką grę i świadomie w niej uczestniczył. Co gorsza zaangażował do tej gry swój talent realizując tylko takie filmy jakich oczekiwali od niego władcy PRL. Kim więc był i jest Andrzej Wajda - wzorem, autorytetem, artystą czy też ofiarą polityki a może wiecznym konformistą ? Autor książki niestety nie pozostawia nam złudzeń.
Na pewno największym atutem książki są cytowane dokumenty. Niektóre z nich budzą swoistą grozę, inne odsłaniając mechanizmy rządów w PRL kompromitują nie tylko polityków ale tzw. elity artystyczne. Wszystko to prowokuje do ponowienia pytania - czy brak rozliczenia z przeszłością nadal nie jest główną przeszkodą w normalnym i zdrowym funkcjonowaniu państwa polskiego.
Wajda kłamie!
Ojciec Andrzeja Wajdy nie zginął w Katyniu
(...) Tak było – i jest – nawet z książką Detektyw tak medialnego przecież detektywa Krzysztofa Rutkowskiego.
Jeszcze gorszy los spotkał książkę Piotra Włodarskiego: Pan Andrzej. Kłamca, mitoman czy konformista. O istnieniu tej książki nie wie nikt poza osobami, które Autor wyróżnił, wysyłając im egzemplarz.
Już sama forma książki jest rewelacyjna. Składa się ona z samych oświadczeń, wypowiedzi o sobie reżysera Wajdy, z zachwytów pochwalnych recenzji i jego dokumentów osobowych pisanych przez bohatera książki, a odnalezionych przez Włodarskiego. Z chwalb i pochwał powstała książka niszcząca.
Przemilczenie tej zaskakująco ciekawej książki nie jest niczym nieodwołalnym. Pomijanie jej dziś, przez „badaczy twórczości”, recenzentów – zarówno filmowych, poświęcających swe życie Wajdzie, jak i informujących o książkach – nie będzie trwało zawsze, gdyż książka ta jest nie tylko bezcennym źródłem dla badania warunków, w jakich powstawała „socjalistyczna kultura” Polski, losów jej twórców, jak i ze względu na walory formalne. Najlepiej byłoby ją całą przedrukować w odcinkach.
Wobec wielu faktów wydobytych na jaw przez Włodarskiego drobiazgiem jest to, że bezpartyjny i odżegnujący się nawet od podejrzenia go o samą myśl wstąpienia do PPR-PZPR, okazuje się jednak byłym członkiem PZPR, co o tyle dziwniejsze, że pozwolono mu cichaczem z tej partii zniknąć i nie tylko nie prześladowano go za to, ale otrzymał nieograniczone wsparcie.
Kulminacją Pana Andrzeja... jest strona 143, na której Włodarski dochodzi do rodowodu Andrzeja W w. wersji podanej przez reżysera.
W czym tkwi problem?
Jak zwykle w faktach – pisze Włodarski.
Ojciec Pana Andrzeja nie zginął w Katyniu, o czym Pan Andrzej dobrze wiedział.
Ojciec Pana Andrzeja zginął podczas wojny – to fakt. Osoba, do której Pan Andrzej się przyznaje, a która zginęła w Katyniu, nawet nie należała do rodziny Pana Andrzeja, o czym Pan Andrzej dobrze wiedział.
Po co więc głosić nieprawdę? Żeby czuć się lepszym? Bardziej doświadczonym przez los?
Po co szargał dla swej pychy kolejną świętość Polaków?
Faktem zamykającym wszystkie niedomówienia co do osoby zamordowanej w Katyniu była publikacja życiorysów ofiar w Wojskowym Przeglądzie Historycznym (lista ta była drukowana w latach 1989-1994). Według historyków, wspomniany już w 1943 r. zamordowany „kapitan Karol Wajda” to rzeczywiście „Karol Konrad Erazm Wajda, kapitan, syn Stanisława i Marii z Königów”.
Nie miał on nigdy nic wspólnego z Jakubem Wajda, synem Kazimierza (czyli ojcem Pana Andrzeja).
Sprawa tak niezwykle ważna dla większości ludzi na świecie, jak to, od kogo się wywodzą, ich rodowód, przodkowie, nieraz odlegli, o których pamięć pielęgnowana jest nie tylko przez szlachtę, ale przez mieszczaństwo, a także chłopów – przez reżysera została podeptana, czym poniżył nie tylko siebie, ale i pamięć swojego rzeczywistego rodzica, w tyle lat po jego zgonie, wybierając sobie innego ojca dla autoreklamy.
Jest to jeszcze jedna forma obrzydliwego fałszu i oszustwa, ...ojciec zginął w Katyniu - Polacy uwierzą, przez to będzie wiarygodny...
ale nie jest Andrzej Wajda wiarygodny, ... jest obrzydliwym i bezczelnym kłamcą i oszustem, kłamie jak wszyscy jego khazarscy pobratymcy plemienni, kłamie tak jak zwykle we wszystkich swoich filmach, i w nowym filmie "Katyń" też. redakcja polonica.net
(...) może powoli Pan, że zajmiemy się przez chwilę bulwersującą wielce Starą Polonię kolejną hucpą filmową, do której podobno przymierza się stalinowski filmemacher Andrzej Wajda, który w czasach komunistycznej pogardy zarabiał na luksusowe życie kręceniem bata tzw. kultury filmowej, czyli polakożerczych filmów - takich jak np. "Lotna" wg. scenariusza politruka Zukrowskiego, w której to wyśmiewali się obaj, wspólnie z aktorami, z bohaterstwa Polaków szarżujących rzekomo z szablami na niemieckie czołgi w 1939 roku.
Pan jest młodym człowiekiem i może nie wiedzieć o tym, że Wajda powtarzał ujęcia filmowe hitlerowskiej propagandy. Polscy ułani mieli normalnie poukładane w głowach, natomiasta podli ludzie z branży filowej mieli i mają we łbach bałagan, wykorzystują np. seksualnie dzieci w Stanach Zjednoczonych, a w Polsce angażują się w obronie pedałów i postmodernizmu, żeby uchodzić za tzw. autorytety.
Tak oto niedawno dowiedzieliśmy się , że Andrzej Wajda ośmielił się zainteresować jako filmemacher tematem Katyń!
A tylko po to zainteresować tematem zagłady narodu polskiego, żeby odrzucić scenariusz napisany ręką NAJWYBITNIEJSZEGO POLSKIEGO PISARZA WSPóŁCZESNEGO, Włodzimierza Odojewskiego.
Czasami jest tak, Szanowny Panie Pośle, że nie mamy już siły do ignorantów, czy to w polityce, czy w dziedzinie kultury.
Szukamy wtedy siły wyższej, odwołujemy się do Boga. Piszemy do przyjaciół, u których pragniemy znaleźć zrozumienie, radę i pomoc. Bo nie jesteśmy w stanie objąć ludzkim rozumem potęgi zła.
Piszę do Pana, bo zwrócił się do mnie niedawno z prośbą o wyrażenie opinii o Pańskim środowisku politycznym Pan Profesor Jan Szarliński, przewodniczący Stowarzyszenia Nasza Przyszłość Polska.
Stowarzyszenie NPP wystąpiło 20.9.2005 z pismem do środowisk prawicowych, w tym i do Pana środowiska LPR, i nic niestety nie wiadomo, żeby ktoś zechciał poczuć się do politycznego i moralnego obowiązku, jakim jest okazanie szacunku do Najmądrzejszych Ludzi, jakich mamy w narodzie polskim.
Można kręcić filmy o tym, jak żydowskie NKWD ze Smoleńskawycięło w katyńskim lesie KWIAT INTELIGENCJI POLSKIEJ.
Ale nie wolno powtarzać tej ZBRODNI dokonanej NA NARODZIE POLSKIM.
Nie ma takich polityków polskich - ani w Kraju, ani na emigracji, którzy mogliby pozwolić sobie na odtrącanie mądrych Polaków.
Polski nie stać na ograniczanie życia publicznego do ograniczonych osób.
Pan Bóg daje nam siłę i radę. Naszym obowiązkiem jest wykonanie zadania.
Zadaniem naszego czasu jest Polska, natomiast Stowarzyszenie Filmowców Polskich wypowiada się ciągle jeszcze w swoich biuletynach językiem socrealizmu magicznego , dlatego zastosowana dywersyfikacja form w niniejszej wypowiedzi wydawała się konieczna, co wyjaśniam też pozostając
Z wyrazami szacunku.
Stefan Kosiewski Frankfurt nad Menem, 28.11.2005 Do Posła Bogusława Kowalskiego, list otwarty 2005-11-28
Odojewski o Katyniu - "Milczący, niepokonani" Kolejne wydanie książki Włodzimierza Odojewskiego "Katyń. Milczący, niepokonani" trafi do polskich księgarń jeszcze w tym tygodniu. Pierwotnie to właśnie opowieść Odojewskiego miała się stać podstawą filmu Wajdy o Katyniu. Temat zbrodni katyńskiej przewijał się w twórczości Odojewskiego od lat. W napisanym w 1981 roku opowiadaniu "Ku Dunzynańskiemu Wzgórzu idzie las" pisarz użył szekspirowskiej metafory aby ożywić las katyński i kazać mu kroczyć na Zachód rozgłaszając prawdę o zbrodni. Temat Katynia powrócił w "Zasypie wszystko, zawieje". "Milczący, niepokonani" nie są opowieścią o samym mordzie polskich jeńców, ale o kłamstwie z tym mordem związanym. Główny wątek powieści nawiązuje do autentycznych wydarzeń - na przełomie 1945-1946 roku w Polsce zainscenizowano tzw. proces katyński, którego celem miało być jednoznaczne udowodnienie winy Niemców i oczyszczenie ZSRR z odpowiedzialności.REKLAMA Czytaj dalej Główny bohater to lewicujący w młodości polski prokurator Martini, jeniec z obozu w Murnau, który prowadzi w Polsce w sprawie Katynia śledztwo z ramienia władz. Prawnik jest tez osobiście zaangażowany w śledztwo - w Katyniu zginął jego brat Andrzej. Martini chce ukarać zbrodniarzy ale od początku do końca śledztwa staje się elementem radzieckiej manipulacji. Prawdziwy prokurator Roman Martini w 1946 r. został zamordowany, rzekomo z powodów nie mających nic wspólnego z prowadzonymi przesłuchaniami. Zagadka jego śmierci jest nadal nie rozwiązana. Niewątpliwie służby radzieckie mogły uznać, że Martini wiedział za dużo. Książka "Milczący, niepokonani" pierwotnie miała się stać podstawą scenariusza filmu Andrzej Wajdy o Katyniu. Pisarz i reżyser mieli jednak różne koncepcje filmu - Wajda chciał skoncentrować się na temacie zbrodni, Odojewskiego bardziej interesowało opisanie powojennych prób zafałszowania prawdy. Ostatecznie Wajda zrobił film wg secenariusza Andrzeja Mularczyka. Książkę "Katyń. Milczący, niepokonani" opublikuje wydawnictwo Twój Styl.
szukam wszelkich informacji dotyczących wydawanej w Londynie Biesiady Krzemienieckiej, w związku z zamiarem napisania artykułu naukowego na temat tego periodyku.